Ostatnie miesiące były ciężkie, szczególnie dla mnie. Za dużo nerwów jak na jedną osobę. Zwłaszcza, że doprowadziła i nadal doprowadza do nich jedna osoba.
Zawsze starałam się być dla wszystkich miła, tolerancyjna. Wydawało się, że moja cierpliwość nie ma granic. Niestety przychodzi w życiu taki moment, gdy pęka wszystko. U mnie taki moment nastąpił właśnie niedawno.
Potrafię być naprawdę długo cierpliwa, ale gdy ktoś bezustannie mnie obraża i to w zasadzie mnie nie znając zbyt dobrze - ta cierpliwość w pewnym momencie się kończy. Nikt nie lubi, gdy ktoś go obgaduje, wymyśla niestworzone historyjki na nasz temat, myśląc że nic do nas nie dotrze. Na szczęście wokół mnie są życzliwe osoby, które potrafią powiedzieć gdy takie sytuacje mają miejsce.
Właśnie takie sytuacje doprowadziły mnie do - delikatnie rzecz ujmując - zdenerwowania. Do tego doszły głupie komentzarze co do wychowywania Olisia.
Kochane mamy, jeśli również macie taki problem, bycmoze z kimś z rodziny - róbcie swoje :) Nie można sobie dawać w kasze dmuchać, tylko piersi do przodu i cała na przód.
Czekajcie na nowy wpis, powracamy!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz